Relacja: Rozstaje/Koncert Jednego Instrumentu
Witamy,
Zgodnie z obietnicą publicznie ogłoszoną na wczorajszym koncercie, portal Folk w Krakowie relacjonuje na bieżąco festiwal Rozstaje. Dziękujemy przy okazji Janowi Słowińskiemu, dyrektorowi festiwalu za wsparcie naszej portalowej inicjatywy!
Wczoraj (czwartek 27.07.2006) „Koncert jednego instrumentu“ rozpoczął muzyczną część krakowskiego festiwalu Rozstaje. Na nietypową formułę koncertu złożyły się wyłącznie występy solowe trzech kolejnych instrumentalistów.
Koncert rozpoczął Leszek Hefi Wiśniowski. Był to z pewnością występ nieoczekiwany, który oprócz popisów solowej gry na fletach i saksofonach uraczył widzów niezwykłą dawką humoru. Solista zaprezentował koncert na „dźwięki uwięzione“ które są jednak (cyt.) „uwięziane jedynie na czas trwania utworu, po czym rozchodzą się w rozmaitych kierunkach“. Artysta przyznał że decyduje się na opowiadanie o każdym utworze po jego zakończeniu, ponieważ na początku nie jest pewien co z niego wyjdzie. Wielki aplauz zdobyła „piosenka bambusowa“ na flecie bambusowym. Mieliśmy też możliwość aktywnego uczestniczenia w happeningu – o ile propozycja śpiewania piosenek ludowych w podgrupach podczas przerw na strojenie instrumentów nie przyjęła się, o tyle widzowie z pierwszych rzędów z zapałem zaangażowali się w naśladowanie owiec za pomocą dzwonienia rozdanymi dzwoneczkami i beczenia – jako tło do kolejnego utworu. Jak podkreślił artysta, należało wczuć się w rolę owcy, co prawdopodobnie nie wyszło zadowalająco ponieważ dzwoneczki zostały na koniec wszystkim odebrane.
Występ był z pewnością niezwykły, i nadał odpowiedni klimat na otwarcie festiwalu.
Następnie wystąpił Michał Czachowski z formacji Indialucia. Przenieśliśmy się myślami o miasteczek Andaluzji, co nie było trudne zważywszy na temperaturę w sali koncertowej. Michał zaprezentował w sposób mistrzowski szereg rodzajów flamenco – część kabaretowa koncertu została zakończona, rozpoczęła się uczta dla ducha.
Ostatni wykonawca to Giridhar Udupa, polskiej pobliczności znany m.in. ze współuczestnictwa w projekcie Indialucia. Giridhar jest mistrzem w grze na indyjskich tradycyjnych indyjskich formach perkusji - morsing, ghatam i konnakol. Dla tej części publiczności której artysta był dotychczas nieznany, zaprezentowana sztuka wymawiania dźwięków, swego rodzaju indyjska onomatopeia była zapewne szokiem kulturowym.
W sumie było rewelacyjnie, jednak trochę gorącawo pod koniec. Oj przydałaby się jakaś sala koncertowa w tym naszym Krakowie. Tymczasem czekamy na ciąg dalszy festiwalu – dziś tańce w Rotundzie I koncert w Alchemii. Ach, byłbym zapomniał - czytelników wzburzonych nieuctwem Autora (mnie) zapraszam do ostrego komentowania – no, ktoś przypomni jak się nazywał ten indyjski garnek?


Najbliższe wydarzenia
