Relacja: Rozstaje, dzień drugi i trzeci
Drugi dzien „Rozstajów” rozpoczął się w samo południe warsztatami tańców węgierskich prowadzonymi przez grupę Zurgo i towarzyszących jej tancerzy. Niesamowicie sympatyczni artyści zaprezentowali bardzo różnorodny program: od spokojnych tańców w kole po bardziej dynamiczne w parach. W przerwach muzycy opowiadali o swoich instrumentach i odpowiadali na pytania publiczności (co powodowało lekkie skonfundowanie u tłumaczki, która nie była w stanie przetłumaczyć fachowych określeń np. rodzajów otworów we flecie;])
Po około dwóch godzinach hulanek salę Rotundy opanowała słowacka Muzicka i grupa taneczna Draguni. Tu już nie było litości: muzycy i tancerze narzucili ostre tempo. (Przypominam tu, że akcja rozgrywa się podczas ponadtrzydziestostopniowych upałów w „klimatyzowanej” sali klubu Rotunda;]). Jednak spora dawka tańców, mimo że męcząca, była naprawdę przyjemna. Zwłaszcza, że jeśli ktoś nie miał sił mógł po prostu posłuchać znakomicie przygrywających do tańca kapel.
Następnym punktem programu była projekcja filmów. Na ekranie Rotundy można było zobaczyć reportaże z cyklu „Etniczne klimaty” realizowanych przez TVP 3. Szczególnie interesujący był materiał poświęcony polskim muzułmanom, gdzie zestawiono dwa modele praktykowanego w Polsce Islamu: zasymilowanych i proeuropejskich Tatarów oraz napływowej ludności arabskiej.
Niestety nie jestem w stanie napisać nic na temat koncertu, który odbył się o 20 w Alchemii, ponieważ po prostu mnie tam nie było:( W dodatku nie udało mi się znaleźć nikogo, kto by w nim uczestniczył, wnioskuję więc z tego, że albo źle szukałem, albo, że w koncercie tym wzięła udział raczej tradycyjnie „alchemiowa” a nie „rozstajowa” publiczność;]. A miało to być jam session trzech muzyków łączących jazz z muzyką etniczną: Vitolda Reka oraz Jarosława Bestera i Olega Dyyaka z Cracow Klezmer Band. Koncert odbył się pod szyldem cyklu „Vanguard Project”, którego celem jest konsolidowanie środowiska krakowskich jazzowych awangardzistów.
Ostatni tego dnia koncert, znowu w Rotundzie odbył się nieco inaczej niż planowano to w programie. Nie dojechała na czas gwiazda: Kocani Orkestar, wystąpili więc Zurgo oraz Muzicka. Zurgo zagrało znakomicie: blisko korzeni i z nutką charakterystycznej węgierskiej melancholii. Gwiazdami wieczoru byli skrzypek oraz wokalistka i tancerka w jednej osobie obdarzona fantastycznym głosem. Po blisko godzinie grania muzycy zapowiedzieli kolejną cześć koncertu, podczas której krzesła odstawiono w kąt a pod sceną rozpoczęła się iście folkowa taneczna zabawa. Zurgo przygrywało, a tancerze prezentowali kroki. Publiczność ochoczo przyłączała się do coraz większej grupy tancerzy. Po Zurgo scenę opanowała Muzicka. Tu było i czego posłuchać i na co popatrzyć, bo Draguni prezentowali także tańce, niekiedy bardzo karkołomne. Można żałować braku orkiestry Kocani tego wieczoru, ale Muzicka zapewniła publiczności znakomita zabawę i godnie zastąpiła macedońskich Cyganów.
Sobotni dzień rozpoczął się od kolejnej części warsztatów tańców słowackich. Muzicka i Draguni po znakomitym przyjęciu w zeszłym roku stali się już chyba żelaznym punktem, bez którego trudno sobie wyobrazić Rozstaje. Mimo wyjątkowo ciężkiej atmosfery (od rana zbierało się na burzę) frekwencja na sali była podobna jak poprzedniego dnia. Po Muzicce wyświetlono kolejną porcję reportaży, tym razem z cyklu TVP Kraków „U siebie” poświęconego mniejszościom narodowym w Polsce.
Po 18 mimo kończącej się właśnie letniej burzy na scenie na Rynku Głównym pojawił się węgierski zespół Paloc. Muzycy i tancerze zaprezentowali program oparty na folklorze północnych regionów swojego kraju. Podczas ich występu dominowały szybkie utwory taneczne.
Kolejni występujący, czyli poznańskie Lautari zaprezentowali nutę etno-jazzową inspirowaną muzyką cygańska. Tu sceniczną gwiazdą był nowy pianista grupy – Zbigniew Łowżył, który grał niezwykle ekspresyjnie, wykonując nad fortepianem przedziwne ruchy. Tu z kolej można było usłyszeć głównie długie improwizacje dość luźno oparte na folklorze.
Po Lautari na scenie pojawiła się Joanna Słowińska z Zespołem, a więc gospodarze festiwalu. Muzycy zagrali znany już repertuar. Koncert był dynamiczny, głośny, co było zasługą perkusji, której użycie dzieli słuchaczy folku na zwolenników i przeciwników twórczości Słowińskich;] W sytuacji plenerowej jednak głośna perkusja sprawdziła się bardzo dobrze. Słowińska tradycyjnie brylowała na scenie, nawiązując świetny kontakt z licznie zgromadzoną publicznością.
Na koniec koncertu finałowego pojawiła się gwiazda: Kocani Orkestar. Dynamiczna muzyka oparta na brzmieniu instrumentów dętych i perkusyjnych porwała krakowską publiczność. W repertuarze były i bałkańskie hity rozpropagowane prze Bregovica i Kusturicę i utwory mniej znane. Muzycy pokazali też swoje poczucie humoru wykonując „bałkańską” wersję Tequili. Po koncercie publiczność zaczęła się domagać, aby muzycy wrócili na scenę, ci jednak prośbę spełnili połowicznie: zeszli ze sceny wprost między ludzi na płytę rynku, powodując wśród publiczności istną ekstazę;] Ta nieoficjalna cześć koncertu trwałaby pewnie dłużej, gdyby nie policja, która ok. 22:30 zaczęła domagać się respektowania ciszy nocnej.
Festiwal zakończył się już w bardziej kameralnych warunkach, w sali Rotundy, gdzie wystąpiła grupa Ars Harmonica oraz ponownie Lautari. Oba koncerty utrzymane były w klimacie etno-jazzu inspirowanego brzmieniami południa Europy. Na koniec na scenę ponownie wyszła Muzicka. Zagrali jak zwykle znakomicie i jak zwykle do tańca. I tu nie obyło się bez występów tancerzy i tancerek z grupy Draguni.
Podsumowując: tegoroczne “Rozstaje” były imprezą podczas której zaprezentowano bardzo różne podejścia do korzeni muzycznych. Obok tradycyjnie grających Muzicki czy Palocu wystapili poszukujący muzycy z Lautari czy Indialucii. Muzyka bliska mieszała się z egzotyczną, a młode krajowe zespoły występowały w towarzystwie międzynarodowych gwiazd. Miejmy nadzieję, że równie udana impreza powtórzy się za rok. Miejmy tez nadzieję, że za rok organizatorzy znów zaproszą Muzicke;]


Najbliższe wydarzenia
