Tabor radomski: relacja
| W zeszłą niedzielę zakończył się Tabor Radomski warszawskiego Domu Tańca. Niezwykła okazja do uczestnictwa w ginącym świecie wiejskich muzykantów. |
Nazwa “tabor” nawiązuje do węgierskich obozów tańca i muzyki w Siedmiogrodzie, które stały się tam narodową tradycją. Coroczne tabory w Polsce Centralnej organizowane są przez Dom Tańca od kilku lat. W tym roku po raz pierwszy zorganizowano dwa obozy; sierpniowy odbył się w Gałkach Rusinowskich, niemal w połowie drogi między Krakowem i Warszawą. Wieś jest centralnym punktem regionu który wciąż zachował tradycję wiejskiej muzyki.

Przez okrągły tydzień cowieczornej zabawie towarzyszyły lokalne kapele. Skrzypkowie tacy jak Jan Gaca czarowali bogatym repertuarem oberków, polek i walców. Rano i po obiedzie odbywały się warsztaty polkowo-oberkowe dla tańczących i skrzypcowe dla grających. Dla tych nastawionych bardziej metafizycznie, chłopaki z olsztyńskiego Pekaesu prowadzili warsztaty peryferiów muzyki. Osobne zajęcia były codziennie prowadzone dla dzieci - owszem, z dzieciakami można również przyjechać na tabor.
Do tego wszystkiego uczestniczyliśmy w wydarzeniach takich jak darcie pierza, pieczenie chleba oraz spotkanie z Andrzejem Bieńkowskim, o tyle niezwykłe że na sali byli obecni bohaterowie jego książki o ostatnich wiejskich muzykantach.
Z pewnością najbardziej niezwykła była sobotnia impreza, gdzie szereg kapel przygrywało jednocześnie w różnych pomieszczeniach szkoły, a muzycy wiejscy przemieszali się z instrumentalistami miejskich kapel folkowych.
Bardzo dziękujemy warszawskiej ekipie i przyjaciołom za wytrwałość w docieraniu do muzyki “in crudo”. W przyszłym roku ekipa krakowska zapowiada się na Wasz tabor w większym składzie. Zbieramy już zapisy…


Najbliższe wydarzenia
